symetria


wtorek 10/10/2017
4

W pokoju panował nieład. Za oknem krwista poświata budziła ranek. Samochody wynurzały się pikując krystaliczną świeżość. Pozostawiały smród spalin. Zza ściany dobiegał spazmatyczny płacz dziecka. Siedziałam na walizkach,  zmagając się ze zmęczeniem i napadem senności. Walka z natrętnymi myślami nasilała niepokój. W końcu przyszedł ktoś. Usłyszałam pukanie i nim zdążyłam odpowiedzieć, drzwi uchyliły się. Światło wpadające z korytarza nie pozwalało dostrzec osoby. A jednak byłam przekonana, że to był On nie Ona. Wysoki, barczysty. Wydawał się lekko przygarbiony.

Dzień dobry. Lubi pani ciemność – zawyrokował niskim, ciepłym głosem.

Nie, nie. Widzi pan, co tu się dzieje? Miałam nadzieję na drzemkę, ale gdzie tu głowę położyć? – odezwałam się tonem pretensji, kryjąc zakłopotanie.

Ja tu tylko w zastępstwie. Pozwoli pani, tu jest umowa. Zna pani jej warunki, tak mnie poinformowano. Zostałem upoważniony, by co miesiąc odbierać od pani pieniądze. Może umówimy się na konkretny dzień miesiąca? Aaa…, oto stosowny dokument.

Rzuciłam okiem. Treści nie poznałam. W nagłówku widniało UPOWAŻNIENIE. Panujący jeszcze półmrok otulał Jego twarz. Włosy chyba miał siwe, nie szpakowate. I głos, ten głos mógł się podobać. Radiowy. Ustaliliśmy, że należność trafiać będzie do Jego rąk każdego dziesiątego dnia miesiąca. Wyszedł, unosząc męski zapach perfum. Dobrych, bo jak się okazało, jeszcze długo pozostawały ze mną. Wdzierający się dzień odsłonił szczegóły. Centralną część pomieszczenia zajmowała wysłużona skórzana sofa. Usunęłam z niej sterty nagromadzonych pogniecionych kartek, zapisanych starannym, drobnym pismem. Książki. Karton (niewielki), w którym zauważyłam jakieś tuby z farbami i kosmetyki. Ciemnoczekoladowy kolor mebla ujawnił jego dostojeństwo. Vis a vis stał długi stół. Blat był z grubego szkła, które spoczywało na dwóch łukowato wygiętych metalowych nogach. Robił wrażenie. Mogłam wreszcie położyć się. Zsunęłam z nóg trampki. Stopy poczuły ulgę. Industrialny charakter pomieszczenia podkreślały ściany z czerwonej cegły. Wysoki sufit, jak to bywa w hali fabrycznej, i podwieszona dziwna metalowa konstrukcja. Może wzmacniała strop. Wyglądało to tak jakby drabiny znalazły sobie nowe miejsce. Wędrowałam, dotykając wzrokiem każdy szczebel. Znużenie i brak snu w nocy przebojem zawłaszczyły moją świadomość.

 


Komentarze 4 Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


7 − jeden =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

symetria (2)

środa 11/10/2017
1

Obudziłam się. Było późne popołudnie. Pomyślałam, że tak to się zaczyna; przychodzi ochota położyć nogi i się wyciągnąć. Potem zapada noc…chyba po raz pierwszy uśmiechnęłam…


(nie)proste historie

niedziela 10/09/2017
2

Zaczynały się te wyprawy wraz z piątkowym wieczorem, gdy tydzień uznawali za zamknięty. Ulice spowijały kaskady świateł, odsłaniając skrywaną prawdę późnych spotkań - nieuleczalną samotność.…


(na)wóz życi(o)dojny

sobota 09/09/2017
0

Stała. Dreszcz obiegł ciało. Chłód gdzieś wędrował dołem. Umilkły szmery, szelesty, łkania. Cisza. Kilka łyków wody i powrót pod kołdrę. Samotność we dwoje nabierała ostrości…


* * *

niedziela 03/09/2017
4

  Jeszcze trochę, jeszcze... Ale już dźwięki trawiły ciszę. Przymknięte oczy rejestrowały może ostatni kadr snu. Tymczasem jak boje zjawiały się pojęcia. Lecz każde z…


lamentacja

sobota 02/09/2017
1

Siadł na odwróconej skrzynce po owocach. Obok leżały metalowe szczęki spragnione krwi. Swoją siwą głowę tulił w ramionach i jak w strzaskanych fałdach doliny chował…


domniemanie

piątek 01/09/2017
1

żarowka pod sufitem wabiła napalone ćmy spopielały więc im skrzydła i włochate kończyny zaskwierczało życie w ostatnich korkociągach zbolałe światło wypełniało stękanie nieśmiało sen owijał…


lot

niedziela 04/06/2017
0

lot nie mam skrzydeł choć w lot pochwyciłam istotę możliwości właśnie palcem dotknęłam tę najbardziej kudłatą i mokrą natychmiast zmroziła zapał obnażonej dłoni stopa dotknęła…


GDY ŚWIAT NIE BYŁ TAKI, JAKI JEST...

poniedziałek 29/05/2017
4

Drodzy moi, nie wiem, czego doświadczać będziecie, odbywając podróż, którą rozpoczynam wraz z tymi słowy. I mimo że nie rozkosz języków, tajemnice religii, wielorakość kultur,…


Trwam

piątek 12/05/2017
3

Szukam takiego dnia, choćby chwili, gdy wykrzyknę wierzę jak Archiedes  heureka. Ale okrzyk wydobyty rankiem milknie o zmierzchu Nie uwzgledniając starogreckiej tradycji.   Pochylam  wzruszone…


Świadectwa

niedziela 07/05/2017
1

  Nie potrafię ocalić sensu choć już minął dzień szósty stworzenia Może później gdy poukładam skrawki dzieciństwa jak konstelacje Spisanych na marginesie powrotów w deszczu…