o potrzebie nowego języka w literaturze


piątek 17/02/2017
1

 

Nie kryję swojej irytacji faktem, jak wiele osób zabiera głos w sprawie współczesnej literatury a z tego nic nie wynika. Autorzy wypowiedzi często wymagają, by pozostawić stylistykę XIX i połowy XX wieku, a o czasach współczesnych mówić tak, jak one tego ządają. Oczywiście odwołuję się w tym wypadku do czytanych przeze mnie krótkich, dłuższych, bądź całkiem pokaźnych wypowiedzi w sieci. Przyznam, że zastanawia mnie obecna sytuacja czy to poezji, czy prozy; zmaganie się z ich materią do prostych nie należy. Skąd zatem ten ocean potencji w narodzie i, co więcej, przekonanie o tym, że każdy poetą bądź pisarzem być może?
Ale rzecz w końcu nie o tym (choć to problem interesujący), lecz zgoła inna sprawa staje przede mną. Otóż, jak wspomniałam wcześniej,to nurtujące wielu pytanie o język współczesnej literatury. Zagadnienie to stało się kluczowym problemem i pojawiło także w jednym z programów TV Kultura z dnia 27. stycznia br.,gdzie oprócz zasadniczego problemu, usłyszałam niebywały zarzut wobec poetów, że ich twórczość skoro nieczytana, to zbędna. Powodu upatrywać należy w tym, że nie porusza zagadnień egzystencjalnych człowieka. Czy to tylko demagogia, prowokacja? Robienie z igły wideł?? Postawiona została także teza, która wskazuje, że zainteresowanie twórców językiem to ograniczanie kręgu odbiorców, przez co ona (poezja) staje się hermetyczna.
Otóż z moich spostrzeżeń i w zasadzie pobieżnego wglądu w tendencje reorgnizującego się języka wynika, że literatura rezygnuje z literackiej konwencji języka na rzecz konwencji mówionej, czyli takiej, którą posługujemy się na co dzień. Sztywny acz piękny język minionych stu pięćdziesięciu lat (poczynając od wieku XIX) stał się pewnego rodzaju nieelastyczną, pełną schematów ramą, w której przestały mieścić się nasze czasy, współczesny człowiek wraz ze swoimi problemami. I tak jak wyzbywamy się czegoś, co przestało nam służyć, czegoś, co stało się nieużyteczne, podobnie dzieje się z językiem. Musimy zatem go przewietrzyć. Zresetować. Literatura czyni to czerpiąc z języka żywego. Czy język staje się reprintem, kopią mowy ulicy? Niekoniecznie. Ale na pewno jest jak ewangeliczna „woda żywa” i z powodu bezpieczeństwa, bycia rozumianą jej język staje się więźniem źródeł, bo „Nie widać sznura, którym (człowiek) jest przywiązany do studni, którym jak pępowiną przywiązany jest do trzewi ziemi. Jeśli pójdzie o jeden krok za daleko – umrze.”* Ten niewidoczny sznur jest jak nić prowadząca do sedna, do istoty i fenomenu „wody żywej”. Jej smaku, koloru, zapachu tego, co ma w nowym kształcie i nowym, mam nadzieję, pojemnym języku do powiedzenia twórca o współczesnych czasach i innym już człowieku niż ten sprzed 150 lat.

*Antoine de Saint-Exupery, Ziemia, planeta ludzi.

irena otolska


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 
  1. Rzecz w tym Ireno,że Polacy muszą znać się na wszystkim , bez żadnego wyjątku.

    Biada tym , którzy mają odwagę cywilną powiedzieć , że jest wręcz przeciwnie. Z mojej osobistej praktyki w necie , płynie wniosek raczej pocieszający . CZYTAJĄ.

    To wynik płynący z ilości odsłon Witryny Poetów.

    Serdecznie.

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


× 5 = dwadzieścia

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

symetria (5)

wtorek 03/04/2018
2

Jednostajny szelest i narastające ciepło  łakomie otulało ciało. Woda spływała strużkami wdzierając się w każde zagłębienie i pokonując liczne krągłe wypiętrzenia. Skóra otwierała pory niczym…


poniedziałek 19/03/2018
2

Pogoda sprzyja wspomnieniom pełnym nostalgii. Gdzieś przeczytałam, że Polacy to taki naród, który z racji położenia swojego kraju ( nie koniecznie geopolitycznego :) ), ma…


* * *

sobota 10/02/2018
0

- Jesteś próżna - usłyszałam. - Tak. Jestem próżna i ładna - zapomniałam mu jednak powiedzieć, że jestem także mądra. Choć zastanawiałam się, czy nie…


W OGRODZIE PĘKAŁY HAFTKI GORSETU

sobota 13/01/2018
1

Dni osiadają w kałużach. Wilgoć trawi ciało, Odsłaniając krawędzie bólu.   Tymczasem przyszedł rok, całkiem nowy, lecz nie stało się nic… …co byłoby nowe, poza…


* * * * *

niedziela 31/12/2017
1

Pozbierać czasu okruchy Niezapamiętane. Te miedzy palcami... Te, które umknęły w inne światy... Á vista i od niechcenia Mleczną Drogę przebiec.. ... po krańce. Za…


Białe, bielsze i najbielsze...

wtorek 26/12/2017
1

Zima to czas, który lubią dzieci. Śnieg. Mróz. Szaleństwo. Śnieg padał i padał. Mróz malował okna tak, że siedzieliśmy z nosami przyklejonymi do szyby popadając…


ŻYCZENIA

sobota 23/12/2017
1

Wczorajszy dzień był wyjątkowy z wielu powodów...Jednym z nich było spotkanie z Michałem Nogasiem w jego cyklicznej audycji Do południa, podczas której usłyszałam dwanaście przepisów…


WIELKA MELANCHOLIA(2)

sobota 09/12/2017
0

I gdzieś ponad, bezszelestnym tańcem ciemnych piór, oddalały się moje dziecięce marzenia. Tylko dziadziuś wtórował pieśni o rozstaniu i szorstkim wąsem czesał skołtunione włosy swojego…


WIELKA MELANCHOLIA (1)

niedziela 03/12/2017
2

Wielka Melancholia przychodziła nie wiadomo skąd i kiedy. Na początku widzieliśmy Uśmiech, później jego oczy zatapiały się w przestrzeni. Czasami usiłowaliśmy odnaleźć punkt ścigany wzrokiem…


gdy będzie za późno...

wtorek 07/11/2017
0

  nazajutrz rozległ się telefon kolejna noc, podczas której sen niewyspany słuchawka przylgnęła do słów dreszcz wstrząsnął ciałem ja boso na zimnej podłodze naga z…