(na)wóz życi(o)dojny


sobota 09/09/2017
0

  1. Stała. Dreszcz obiegł ciało. Chłód gdzieś wędrował dołem. Umilkły szmery, szelesty, łkania. Cisza. Kilka łyków wody i powrót pod kołdrę. Samotność we dwoje nabierała ostrości . Pocierała stopą o stopę. Powracało ciepło. Myśli urządzały zabawę w chowanego. Zawsze pod ręką były te czarne, których w kanał nie potrafiła puścić. Wysysały rozum. Przerażały. Ułożyła się wygodniej. Często zasypiała na brzuchu, a twarz w poduszkę. Sen, on uwolni od rojeń…
  2. Brzęczenie. Ciężar. Alarm w telefonie. Chrapliwe pomrukiwanie. Co za wybór. Głowa też ciężka. Przecież pusta. Pierwsze ruszyły nogi. Zimno. Oczu jeszcze nie otwiera. Wie, co zobaczy. Jeszcze chowa się. Łyka odgrzewane ciepło. Mąż zatrzasnął drzwi. Zjawi się z świeżym chlebem, bułkami. Wstaje. Zawrót głowy opanowała. Teraz sikanie. Szybko, bo po co długo. No i reszta, wiesz, ta ważna. Płukanie, szorowanie, obmywanie, podmywanie. Kremowanie, tuszowanie, różowanie. Gotowe.
  3. Kawa. Zawsze do wyboru. Albo z ekspresu, albo parzona. Już pachnie. Już płynie labiryntem ciała. Straciła aromat, który zapadł w trzewiach. Przyspieszy krążenie. Postawi na nogi cały dzień. Ale ona o tym zapomni…a, jeszcze tabletka. Da bezpieczeństwo. Może.

Zapomniałam. To ja ulubienica was wszystkich. Zwłaszcza mężczyzn. Jestem gotowa. Uśmiecham się. Nie mówię, ale bardzo chcę. Ty mówisz, że wiesz wszystko. I  wiesz lepiej. Jestem i milczę. Już tylko milczę. Wina…

  1. Wino. Aperitif.  Sauvignon Blanc z Doliny Loary. Rześkie i świeże. I sama. Ale…jest ono, jest drugie…jest i Leonard Cohen – String Reprise / Treaty. Ja i Leonard i płacz, bo  druga butelka daje swobodę wypowiedzi. Za plecami czujesz obecność. On. Twój mężczyzna. Przypomniał sobie, że jesteś. Zawsze był pierwszy. Zajrzał. O, powiedział zdziwiony. Śpij, nie zawracaj sobie głowy, odpowiedziałaś z troską.
  2. Troska. Każdy ma na miarę. Chyba. Edytuj.

Pomyłka. Obecna wielokrotnie. Triumfatorka. Stworzyłyśmy duet niezbędny. Gorzej, że nie znalazłam w tym twojego pierwiastka. Masz prawo czuć się jak Poncjusz Piłat. Uwielbiam urzędniczy styl.


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


6 − = pięć

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

gdy będzie za późno...

wtorek 07/11/2017
0

  nazajutrz rozległ się telefon kolejna noc, podczas której sen niewyspany słuchawka przylgnęła do słów dreszcz wstrząsnął ciałem ja boso na zimnej podłodze naga z…


Nigdy nie widziałam siebie w dwudziestu czterech odsłonach

czwartek 02/11/2017
0

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, Ale wówczas jak twarzą w twarz                                 1 list do Koryntian     Tego dnia kończył trzynasty rok ,…


symetria (4)

niedziela 22/10/2017
0

. Mimo pustki nie doświadczałam samotności. Byłam wolna. Układałam starannie każdy dzień, wypełniając  rzetelną pracą. Dzisiejszy to jednak wyjątek. Niczego nie napisałam, nic nie przeczytałam.…


symetria(3)

sobota 21/10/2017
1

Stałam na stopniu prowadzącym do kuchni. Przyda się kawa, bo łyczek kawy to początek dobrej zabawy. Bywało, że do zachęty takiej uciekał ojciec, kiedy nikt…


symetria (2)

środa 11/10/2017
1

Obudziłam się. Było późne popołudnie. Pomyślałam, że tak to się zaczyna; przychodzi ochota położyć nogi i się wyciągnąć. Potem zapada noc…chyba po raz pierwszy uśmiechnęłam…


symetria (1)

wtorek 10/10/2017
4

  Dzień 22 W pokoju panował nieład. Za oknem krwista poświata budziła ranek. Samochody wynurzały się pikując krystaliczną świeżość. Pozostawiały smród spalin. Zza ściany dobiegał…


(nie)proste historie

niedziela 10/09/2017
2

Zaczynały się te wyprawy wraz z piątkowym wieczorem, gdy tydzień uznawali za zamknięty. Ulice spowijały kaskady świateł, odsłaniając skrywaną prawdę późnych spotkań - nieuleczalną samotność.…


* * *

niedziela 03/09/2017
4

  Jeszcze trochę, jeszcze... Ale już dźwięki trawiły ciszę. Przymknięte oczy rejestrowały może ostatni kadr snu. Tymczasem jak boje zjawiały się pojęcia. Lecz każde z…


lamentacja

sobota 02/09/2017
1

Siadł na odwróconej skrzynce po owocach. Obok leżały metalowe szczęki spragnione krwi. Swoją siwą głowę tulił w ramionach i jak w strzaskanych fałdach doliny chował…


domniemanie

piątek 01/09/2017
1

żarowka pod sufitem wabiła napalone ćmy spopielały więc im skrzydła i włochate kończyny zaskwierczało życie w ostatnich korkociągach zbolałe światło wypełniało stękanie nieśmiało sen owijał…