WIELKA MELANCHOLIA (1)


niedziela 03/12/2017
2

Wielka Melancholia przychodziła nie wiadomo skąd i kiedy. Na początku widzieliśmy Uśmiech, później jego oczy zatapiały się w przestrzeni. Czasami usiłowaliśmy odnaleźć punkt ścigany wzrokiem i wówczas, niczym Mojżesz, z wolna dźwigał swoją laskę i z pomrukiem, wskazując kierunek, powiadał: nic to, moje Żuczki, nic to…I nasza zabawa trwała. Tymczasem dziadek podnosząc się z wolna, posuwistym krokiem oddalał się. Nie gubił jednak swojego Uśmiechu. Zaś laska spoczywająca w dłoni, traciła kierunek i już tylko głupek mógł traktować jej wskazania poważnie. Po raz kolejny coś nam umykało.
Bywało, że siadał późnym popołudniem na ławeczce. Ćmił jakieś tanie papierosy bez filtra i odpytywał dzieciarnię z tego, co zdążyły w ciągu dnia nabroić. Licytacjom nie było końca. Dziewczyny skarżyły jedna przez drugą i żądały sprawiedliwego osądu. Bo Danka poderwała skakankę i ona, Zośka, musiała skusić i to było niesprawiedliwe, bo Danka jeszcze kłamie. A Danka zaczynała płakać. I co miał powiedzieć dziadek? A jeszcze lepiej było, gdy do głosu dochodzili chłopcy. Ich spór wydawał się istotny, bo Heniek upierał się, że Meksyk to państwo, a Tomek, że miasto. Były to wielkie problemy naszych serc i małych główek, które on z lubością tulił i całował. I to wystarczyło nam za całą sprawiedliwość.
Dziadek z biegiem lat coraz gorzej znosił nadchodzące zimy. Wstawał pierwszy, ale kładł się ostatni. Noc zaczynał ze swoją towarzyszką gorzałką. Sen będzie lżejszy – mawiał. I przechylał głowę gwałtownie raz i drugi. Ale i dzień rozpoczynał nie od tulenia piersióweczki tylko od jej opróżnienia. A powodem było poszukiwanie kurażu. Bywało, że siadał przy oknie i zapominając o wszystkim wpatrywał się w pola otulone śnieżnobiałą warstwą puchu, które ciągnęły się aż po horyzont.


Komentarze 2 Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


6 + cztery =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

WIELKA MELANCHOLIA(2)

sobota 09/12/2017
0

I gdzieś ponad, bezszelestnym tańcem ciemnych piór, oddalały się moje dziecięce marzenia. Tylko dziadziuś wtórował pieśni o rozstaniu i szorstkim wąsem czesał skołtunione włosy swojego…


gdy będzie za późno...

wtorek 07/11/2017
0

  nazajutrz rozległ się telefon kolejna noc, podczas której sen niewyspany słuchawka przylgnęła do słów dreszcz wstrząsnął ciałem ja boso na zimnej podłodze naga z…


Nigdy nie widziałam siebie w dwudziestu czterech odsłonach

czwartek 02/11/2017
0

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, Ale wówczas jak twarzą w twarz                                 1 list do Koryntian     Tego dnia kończył trzynasty rok ,…


symetria (4)

niedziela 22/10/2017
0

. Mimo pustki nie doświadczałam samotności. Byłam wolna. Układałam starannie każdy dzień, wypełniając  rzetelną pracą. Dzisiejszy to jednak wyjątek. Niczego nie napisałam, nic nie przeczytałam.…


symetria(3)

sobota 21/10/2017
1

Stałam na stopniu prowadzącym do kuchni. Przyda się kawa, bo łyczek kawy to początek dobrej zabawy. Bywało, że do zachęty takiej uciekał ojciec, kiedy nikt…


symetria (2)

środa 11/10/2017
1

Obudziłam się. Było późne popołudnie. Pomyślałam, że tak to się zaczyna; przychodzi ochota położyć nogi i się wyciągnąć. Potem zapada noc…chyba po raz pierwszy uśmiechnęłam…


symetria (1)

wtorek 10/10/2017
4

  Dzień 22 W pokoju panował nieład. Za oknem krwista poświata budziła ranek. Samochody wynurzały się pikując krystaliczną świeżość. Pozostawiały smród spalin. Zza ściany dobiegał…


(nie)proste historie

niedziela 10/09/2017
2

Zaczynały się te wyprawy wraz z piątkowym wieczorem, gdy tydzień uznawali za zamknięty. Ulice spowijały kaskady świateł, odsłaniając skrywaną prawdę późnych spotkań - nieuleczalną samotność.…


(na)wóz życi(o)dojny

sobota 09/09/2017
0

Stała. Dreszcz obiegł ciało. Chłód gdzieś wędrował dołem. Umilkły szmery, szelesty, łkania. Cisza. Kilka łyków wody i powrót pod kołdrę. Samotność we dwoje nabierała ostrości…


* * *

niedziela 03/09/2017
4

  Jeszcze trochę, jeszcze... Ale już dźwięki trawiły ciszę. Przymknięte oczy rejestrowały może ostatni kadr snu. Tymczasem jak boje zjawiały się pojęcia. Lecz każde z…